Zgrupowanie reprezentacji we Wronkach

19.03.2007. 18:13

czytano 266 razy
Dwa treningi przeprowadzili w poniedziałek kadrowicze, którzy we Wronkach przygotowują się do meczów eliminacji mistrzostw Europy z Azerbejdżanem i Armenią. Wciąż nie wiadomo, czy na zgrupowanie dotrze jeden z filarów defensywy reprezentacji - Jacek Bąk.
Przed południem selekcjoner Leo Beenhakker zarządził godzinny rozruch, w którym wzięło 14 zawodników. Indywidualnie rozgrzewał się Wojciech Łobodziński, który do Wronek przyjechał z naciągniętym mięśniem dwugłowym uda prawej nogi. Po kilkunastu minutach pomocnik Zagłębia wraz z lekarzem kadry postanowili udać się do Poznania na badania USG. Na szczęścia badania nic nie wykazały i zawodnik od wtorku będzie mógł normalnie trenować.
Na drobny uraz uskarżał się również inny gracz wicelidera ekstraklasy - Grzegorz Bartczak, powołany do kadry w miejsce kontuzjowanego Pawła Golańskiego. - Mam drobne stłuczenie stawu skokowego, ale to nic groźnego - wyjaśnił absolutny debiutant w kadrze reprezentacji.
Bartczak w dość nietypowy sposób dowiedział się o powołaniu do kadry. - W niedzielę rano wraz z kolegami z Zagłębia byliśmy na kursie trenerskim w Legnicy. W trakcie zajęć otrzymałem sms-a od trenera Dariusza Dziekanowskiego z prośbą o pilny kontakt. Koledzy byli pewni, że chodzi na pewno o powołanie. Zadzwoniłem do trenera, który poinformował mnie, że mam przyjechać na zgrupowanie. Byłem zszokowany. Szybko wróciłem do Lubina, spakowałem się i wieczorem byłem już we Wronkach - opowiadał obrońca Zagłębia.
- Nie obiecuję sobie zbyt wiele po pierwszym zgrupowaniu. Postaram się pokazać z jak najlepszej strony, by trener Beenhakker zapamiętał mnie na przyszłość - dodał.
Brak komentarzy dla tej wiadomości.